Weird Science

Mały gigant - rzecz o karaczanie madagaskarskim

Poniższy arty­kuł został opu­bli­ko­wany pier­wot­nie w cza­so­pi­śmie dla nau­czy­cieli Bio­lo­gia w Szkole (1/2017):

Ilustracja

Ples M., Mały gigant - rzecz o kara­cza­nie mada­ga­skar­skim, Bio­lo­gia w Szkole, 1 (2017), Forum Media Pol­ska Sp. z o.o., str. 56-63

Edu­ka­cję można zde­fi­nio­wać jako pojęcie związane z roz­wo­jem umy­sło­wym i wie­dzą czło­wieka. Pocho­dzi ono od łacińs­kiego "edu­ca­tio" czyli "wycho­wa­nie". Ter­mi­nem tym okre­śla się stan wie­dzy danej osoby, ale także więk­szych ich grup np. spo­łe­czeństw czy całych naro­dów. Zna­cze­nie tego ter­minu jest jed­nak dużo szer­sze - edu­ka­cja to prze­cież też sam pro­ces zdo­by­wa­nia owej wie­dzy, ksz­tałt­o­wa­nia spe­cy­ficz­nych cech i umie­jęt­no­ści, a także odpo­wied­niego ich utr­wa­la­nia.

W każdej dzie­dzi­nie edu­ka­cja musi przyj­mo­wać odpo­wied­nią formę. Szcze­gól­nie ważne jest to w przy­padku nauk ści­słych, w zakre­sie których powinno się pre­cy­zyj­nie opi­sy­wać i mode­lo­wać badane zja­wi­ska. Konieczna jest tu wery­fi­ka­cja sta­wia­nych hipo­tez za pomocą doświad­czeń.

Bio­lo­gia jest jedną z przy­rod­ni­czych nauk ści­słych, więc jej nau­cza­nie powinno opie­rać się w rów­nym stop­niu na prze­ka­zy­wa­niu infor­ma­cji teo­re­tycz­nych, jak i na ich spraw­dza­niu poprzez wszel­kiego rodzaju obser­wa­cje i doświad­cze­nia.

Nie­stety prak­tyka poka­zuje, że szkolne zajęcia bio­lo­giczne naj­czę­ściej odby­wają się pra­wie wyłącz­nie w spo­sób teo­re­tyczny. I cho­ciaż wpro­wa­dza się coraz czę­ściej nowo­cze­sne pomoce nau­kowe w postaci np. pre­zen­ta­cji mul­ti­me­dial­nych czy boga­tej doku­men­ta­cji foto­gra­ficz­nej i fil­mo­wej, to jed­nak nie może to zastąpić rze­czy­wi­stego kon­taktu z przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia!

Szcze­gólny walor edu­ka­cyjny może mieć hodowla jakie­goś rodzaju stwo­rzeń w pra­cowni bio­lo­gicz­nej. Pozwala to na prze­pro­wa­dze­nie przez ucz­niów wielu inte­re­su­jących obser­wa­cji, a jeśli zaan­ga­żuje się ich w opiekę nad zwie­rzętami to można uzy­skać także roz­wi­nięcie wrażl­i­wo­ści na kon­takt z różn­ymi prze­ja­wami natury.

Często pod­no­szo­nym zarówno przez samych nau­czy­cieli, jak i przez admi­ni­stra­cję szkół argu­men­tem jest wysoki koszt wszel­kich tego typu pomocy nau­ko­wych. Takiemu podej­ściu nie można odmówić pew­nych racji – ja jed­nak wycho­dzę z zało­że­nia, że można to roz­wiązać wyka­zu­jąc odpo­wied­nią inwen­cję w dzia­ła­niu.

Sto­su­jąc odpo­wiedni dobór gatunku hodo­wa­nych zwie­rząt można uzy­skać zni­komy koszt zało­że­nia i utrzy­ma­nia ich hodowli. Opieka nad nimi powinna być nie­zbyt skom­pli­ko­wana, tak by mogli sobie z tym pora­dzić ucz­nio­wie pod kon­trolą opie­kuna. Orga­ni­zmy te powinny być także mało wrażl­iwe na nie­sprzy­ja­jące warunki i niesz­ko­dliwe dla kon­tak­tu­jących się z nimi ucz­niów. Dodat­ko­wym kry­te­rium jest też roz­miar, ponie­waż trudno sobie wyo­bra­zić hodowlę więk­szych stwo­rzeń, a z dru­giej strony nie powinny być one też zbyt małych roz­mia­rów, tak aby obser­wa­cji można było doko­ny­wać bez dużej ilo­ści dro­giego sprzętu, np. mikro­sko­pów. Kry­te­ria te spełnia bar­dzo dobrze roz­wie­litka pch­ło­wata Daph­nia pulex – nie­wielki sko­ru­piak z pod­rzędu wio­śla­rek Cla­do­cera, której hodowlę opi­sa­łem w jed­nym z poprzed­nich nume­rów Bio­lo­gii w Szkole [1].

W niniej­szym arty­kule chciałbym przed­sta­wić inne inte­re­su­jące zwie­rzę, które dobrze nadaje się do wyko­rzy­sta­nia w edu­ka­cji bio­lo­gii. Będzie do kara­czan mada­ga­skar­ski.

Kara­czany

Kara­czany Blat­to­dea są rzędem owa­dów, u których występuje prze­o­bra­że­nie nie­zu­pełne, tj. ich formy mło­do­ciane są podobne do orga­ni­zmów doj­rza­łych [2].

Ciało kara­cza­nów jest zwy­kle ciemno ubar­wione. Naj­czę­ściej spo­tyka się tu różne odcie­nie barwy brązo­wej. Głowa tych owa­dów jest pra­wie całk­o­wi­cie ukryta pod sil­nie roz­wi­niętym przed­ple­czem pro­no­tum [3]. Z tego powodu kara­czany są też nazy­wane hełm­cami. Posia­dają dwie pary skrzy­deł, przy czym pierw­sza z nich jest jest sil­nie schi­ty­ni­zo­wana i mocno wybar­wiona. Druga para skrzy­deł jest zazwy­czaj sze­roka i bło­nia­sta - w spo­czynku ukryta pod pierw­szą parą. Ist­nieją też formy bez­skrzy­dłe. Czułki kara­cza­nów są dłu­gie, wie­lo­czło­nowe i pokryte szcze­cin­kami. Odnóża są z reguły przy­sto­so­wane do szyb­kiego poru­sza­nia się. Sze­roki odw­łok jest zakończony parą czło­no­wa­nych przy­sa­dek odw­ło­ko­wych cerci.

Kara­czany są zwie­rzętami cie­pło­lub­nymi - więk­szość gatun­ków żyje w kra­jach tro­pi­kal­nych. W Pol­sce wyka­zano występo­wa­nie 16 gatun­ków, z czego tylko 7 żyje w śro­do­wi­sku natu­ral­nym (np. zadomka polna Ecto­bius lap­po­ni­cus i zadomka leśna Ecto­bius sylve­stris). Pozo­stałe są gatun­kami zaw­le­czo­nymi z innych śro­do­wisk i synan­tro­pij­nymi - wspom­nieć tu trzeba o kara­cza­nie wschod­nim Blatta orien­ta­lis nazy­wa­nym często kara­lu­chem, a także o kara­cza­nie pru­saku Blat­tella ger­ma­nica, mogących być groźn­ymi szkod­ni­kami prze­no­szącymi różn­ego rodzaju cho­roby.

Hodowla

Wyma­ga­nia więk­szo­ści kara­cza­nów nie są są duże więc ich hodowla nie nastręcza trud­no­ści.

Hodowlę kara­cza­nów naj­le­piej roz­po­cząć od nie­wiel­kiej ich ilo­ści. Owa­dom należy zapew­nić odpo­wied­nie dla nich warunki. Naj­lep­sze w tym celu wydaje się odpo­wied­nie akwa­rium (czy raczej insek­ta­rium), ale można w tym celu przy­sto­so­wać dowolny pojem­nik np. z przej­rzy­stego two­rzywa sztucz­nego.

Dno pojem­nika dobrze jest wyło­żyć war­stwą mie­szanki torfu z pia­skiem lub ziemi kwia­to­wej. Kara­czany mada­ga­skar­skie nie zagrze­bują się w pod­łożu, więc jego war­stwa nie musi być zbyt gruba. Na pod­łożu ukła­damy np. kawałki kory, oczysz­czone frag­menty korzeni, odłamki skalne, tuby papie­rowe, wytłoczki z masy papie­ro­wej uży­wane do tran­s­portu kurzych jaj – mają one za zada­nie zapew­nić kara­cza­nom odpo­wied­nie kry­jówki, ponie­waż owady te pro­wa­dzą kryp­tyczny, czyli ukryty tryb życia. Objętość pojem­nika nie musi być zbyt duża, ważne jed­nak, by ilość kry­jówek była wystar­cza­jąca. W pojem­niku musi się też zna­leźć miej­sce na miseczkę z pokar­mem i poi­dełko. To ostat­nie dosyć łatwo wyko­nać umiesz­cza­jąc na spodku dosyć często zwil­żany kawa­łek gąbki.

Jeśli cho­dzi o pokarm, to mając na uwa­dze, że kara­czany są wszyst­ko­żerne można im poda­wać pokarm tak pocho­dze­nia roślin­nego, jak i zwie­rzęcego np. owoce, warzywa, pro­dukty zbo­żowe, suche karmy dla psów i kotów, pokarmy dla rybek. Trzeba pil­no­wać, aby na pokar­mie nie roz­wi­nęła się pleśń - nie­zje­dzony naj­le­piej usu­nąć i wymie­nić na nowy.

Nie­za­leżnie od rodzaju zasto­so­wa­nego pojem­nika trzeba koniecz­nie zad­bać o jego dokładne i mocne zamk­nięcie, ponie­waż zarówno larwy jak i formy doro­słe oma­wia­nych kara­cza­nów z łatwo­ścią wspi­nają się nawet po pio­no­wych powierzch­niach ze szkła lub two­rzywa sztucz­nego. Pokrywka pojem­nika musi oczy­wi­ście posia­dać liczne, cho­ciaż nie­wiel­kie otwory prze­pusz­cza­jące powie­trze.

Wnętrze pojem­nika i pod­łoże należy co pewien czas deli­kat­nie zra­szać wodą, tak by nie dopu­ścić do prze­sad­nego prze­su­sze­nia. Tem­pe­ra­tura powinna wyno­sić powy­żej 20°C. Oświe­tle­nie nie powinno być zbyt silne – kara­czany wyka­zują aktyw­ność głów­nie po zmroku, a przy sła­bym oświe­tle­niu także w dzień.

Dla nie­wiel­kiej ilo­ści owa­dów wystar­cza­jące są więk­sze pojem­niki na żyw­ność (Fot. 1).

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.1 – Pojem­nik hodow­lany dla kara­cza­nów – widoczne tacki z poży­wie­niem (płatki owsiane) oraz wodą

Obser­wa­cje

Kara­czan mada­ga­skar­ski Grom­pha­dor­hina por­ten­tosa jest owa­dem z rodziny Bla­be­ri­dae i jak na to wska­zuje jego nazwa w warun­kach natu­ral­nych występuje na Mada­ga­ska­rze, gdzie żyje w leśnych zaro­ślach. Gatu­nek ten jest bar­dzo cie­kawy z wielu powo­dów, co posta­ram się udo­wod­nić sza­now­nemu Czy­tel­ni­kowi w dal­szej czę­ści arty­kułu. W tym miej­scu nad­mie­nię jesz­cze, że gatu­nek ten nie jest objęty och­roną, nie znaj­duje się też w wyka­zach Kon­wen­cji o między­na­ro­do­wym han­dlu dzi­kimi zwie­rzętami i rośli­nami gatun­ków zagro­żo­nych wygi­nięciem (CITES) pod­pi­sa­nej w Waszyng­to­nie w 1973 roku [4]. Kara­czany te są przy­sto­so­wane do tro­pi­kal­nego kli­matu i nie ma ryzyka ich roz­prze­strze­nie­nia się w naszym śro­do­wi­sku. Owady żyjące w kon­tro­lo­wa­nej hodowli nie prze­no­szą też groźn­ych dla czło­wieka pato­ge­nów. Są one często hodo­wane jako źródło pokarmu np. dla więk­szych jasz­czu­rek.

Kara­czany mada­ga­skar­skie odz­na­czają się dużymi roz­mia­rami – dora­stają nawet do 8cm! Występują różne odmiany barwne, ale naj­czę­ściej spo­ty­kaną jest czar­no­brązowe ubar­wie­nie głowy i tuło­wia oraz nieco jaśniej­sza, brązowa barwa odw­łoka (Fot.2).

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.2 – Kara­czan mada­ga­skar­ski Grom­pha­dor­hina por­ten­tosa – widok ogólny

Duże roz­miary ciała kara­cza­nów pozwa­lają na wygodne zapo­zna­nie się z cechami ich zew­nętrz­nej budowy. W tym celu naj­wy­god­niej jest przyj­rzeć się spod­niej czę­ści ciała owada. Kara­czany są jed­nak na tyle sprawne, że po poło­że­niu ich na grz­bie­cie nawet na śli­skiej powierzchni z łatwo­ścią potra­fią samo­dziel­nie się odw­rócić. Jedną z metod ich unie­ru­cho­mie­nia jest wło­że­nie pojem­nika na kil­ka­na­ście minut do lodówki. W niskiej tem­pe­ra­tu­rze owady poru­szają się dużo wol­niej – mija to po pod­nie­sie­niu tem­pe­ra­tury do nor­mal­nego poziomu. Nie należy jed­nak sch­ła­dzać ich do zbyt niskiej tem­pe­ra­tury, ani na zbyt długo, ponie­waż może to spo­wo­do­wać ich śmierć.

Chciałbym zapro­po­no­wać też inny spo­sób unie­ru­cho­mie­nia kara­czana. Jest on lep­szy od obni­ża­nia tem­pe­ra­tury, ponie­waż nie nie­sie ze sobą ryzyka prze­ch­ło­dze­nia owa­dów. Kara­czana należy odw­rócić odnóżami do góry, a następ­nie przy­kryć szalką Petriego. W ten spo­sób owad nie będzie się mógł odw­rócić, a poza tym instynk­tow­nie wes­prze odnóża o powierzch­nię szkła, co umożl­iwi dogodną obser­wa­cję szcze­gółów jego budowy zew­nętrz­nej (Fot.3).

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.3 – Kara­czan mada­ga­skar­ski – widok spod­niej powierzchni ciała; a – czu­łek, b – oczy zło­żone, c – apa­rat gębowy, d – odnóża kroczne, e – ster­nit, f – przy­sadki odw­ło­kowe

Ciało kara­czana, podob­nie jak i innych owa­dów składa się z głowy caput, tuło­wia tho­rax i odw­łoka uro­soma. Jest sil­nie spłasz­czone grz­bieto-brzusz­nie. Już na pierw­szy rzut oka możemy stwier­dzić, że ciało kara­czana jest okryte wytrzy­ma­łym, ale także ela­stycz­nym pan­ce­rzem chi­ty­no­wym. Chi­tyna jest poli­sa­cha­ry­dem zbu­do­wa­nym z reszt glu­kozy. Jest ona wytwa­rzana przez komórki hipo­dermy. Pan­cerz pełni nie tylko funk­cje och­ronne, ale utrzy­muje też okre­ślony ksz­tałt ciała i jest miej­scem przy­czepu licz­nych mięśni.

Głowa owa­dów pow­staje w okre­sie embrio­nal­nym przez zro­śnięcie pięciu seg­men­tów. Faset­kowe oczy zło­żone są sto­sun­kowo nie­wiel­kie i dosyć słabo widoczne. Ma to związek z fak­tem, że kara­czany są aktywne głów­nie w nocy i wzrok nie jest dla nich naj­ważn­iej­szym zmy­słem. Więk­szość infor­ma­cji ze świata dociera do nich poprzez dłu­gie ela­styczne czułki, które są bar­dzo czu­łymi narządami zmy­słu dotyku, a także węchu i smaku. Są one prze­ksz­tałc­o­nymi odnóżami, podob­nie jak ele­menty skom­pli­ko­wa­nego apa­ratu gębo­wego typu gry­zącego. U owa­dów głowa może być osa­dzona na tuło­wiu na trzy główne spo­soby [5]:

U kara­cza­nów obser­wu­jemy hipo­gna­tyczne osa­dze­nie głowy. Można to zau­wa­żyć na Fot.4. Widać tu szcze­gól­nie dobrze, że głowa jest dodat­kowo ukryta pod sil­nie roz­wi­niętym przed­ple­czem pro­no­tum.

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.4 – Hipo­gna­tyczne osa­dze­nie głowy kara­czana

W skład tuło­wia wcho­dzą trzy seg­menty, na każdym z nich osa­dzona jest para odnóży. Kara­czan mada­ga­skar­ski pozba­wiony jest skrzy­deł, ale u gatun­ków uskrzy­dlo­nych znaj­dują się one wła­śnie na dru­gim i trze­cim seg­men­cie tuło­wia.

Odnóża kara­czana są sil­nie umięśnione i razem sta­no­wią dosko­nale przy­sto­so­wany narząd loko­mo­cji (Fot.5). Bez­po­śred­nio z tuło­wiem kon­tak­tuje się bio­dro coxa, które poprzez staw (krętarz tro­chan­ter) łączy się z udem femur. Kolej­nym czło­nem odnóża jest goleń tibia wypo­sa­żona w liczne kolce. Odnóże jest zakończone zło­żoną z pięciu tar­so­me­rów stopą tar­sus.

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.5 – Odnóże kara­czana; a – bio­dro coxa, b – krętarz tro­chan­ter, c – udo femur, d – goleń tibia, e – stopa tar­sus zło­żona z pięciu tar­so­me­rów

Budowa stopy jest bar­dzo inte­re­su­jąca i dobrze jej się przyj­rzeć w więk­szym zbli­że­niu (Fot.6).

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.6 – Stopa kara­czana; a – pazurki unguis, b – przylga aro­lium, c – podu­szeczki euplan­tu­lae

Na ostat­nim tar­so­me­rze są roz­miesz­czone trzy cie­kawe organy: parzy­ste pazurki unguis i umiesz­czona między nimi przylga aro­lium. Ich prze­zna­cze­niem jest zapew­nie­nie owa­dowi przy­czep­no­ści na zróżn­i­co­wa­nym pod­łożu. Pazurki pozwa­lają na chwy­ta­nie się do powierzchni chro­po­wa­tych i kra­wędzi, nato­miast aro­lium umożl­i­wia uzy­ska­nie przy­czep­no­ści na powierzch­niach gład­kich. Zlo­ka­li­zo­wane na pierw­szych czte­rech tar­so­me­rach podu­szeczki euplan­tu­lae wyka­zują budowę i funk­cję podobną do aro­lium [6]. Dzięki tym przy­sto­so­wa­niom nawet tak duże kara­czany mogą wspi­nać się po zupełnie gład­kich powierzch­niach, nawet po szkle.

Trze­cią, ostat­nią czę­ścią ciała owa­dów jest odw­łok. Jest on pokryty oskór­kiem o znacz­nie deli­kat­niej­szej budo­wie niż w obrębie głowy czy tuło­wia. Na odw­łoku mogą występo­wać odnóża prze­ksz­tałc­one np. w różn­ego rodzaju narządy kopu­la­cyjne. Wyróżn­iamy dwa typy budowy odw­łoka: sie­dzący i sty­li­kowy. Przy pierw­szym typie budowy odw­łok jest sze­roko połączony z tuło­wiem, przy dru­gim zaś połącze­nie ma formę cien­kiego trzonka, czyli sty­lika. U kara­cza­nów występuje odw­łok sie­dzący. Na powierzchni odw­łoka można wyróżnić z łatwo­ścią oddzielne ster­nity.

Odw­łok mie­ści wiele ważn­ych narządów wew­nętrz­nych owada, jest w nim także odkła­dany tłuszcz. Na jego końcu można zau­wa­żyć nie­wiel­kie przy­sadki odw­ło­kowe cerci. Mogą one pełnić zróżn­i­co­waną rolę, m.in. narządów dotyku.

U kara­cza­nów mada­ga­skar­skich występuje dymor­fizm płc­iowy, czyli różn­ice w mor­fo­lo­gii między sam­cami i sami­cami [7]. Samce posia­dają rogowe wyrostki na przed­ple­czu (Fot.7). Przed­ple­cze samic jest nato­miast naj­czę­ściej gład­kie i bar­dziej wypu­kłe.

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.7 – Samiec kara­czana mada­ga­skar­skiego; wyraźnie widoczne wyrostki w ksz­tałcie rogów na przed­ple­czu (zazna­czono strzałką)

Nie­stety zda­rza się cza­sem, że wspom­niane wyrostki są u sam­ców słabo widoczne. Z dru­giej strony bywa też, że u samic występują podobne, cho­ciaż dużo sła­biej zazna­czone struk­tury. Dla­tego bar­dziej pewną metodą jest obser­wa­cja ostat­nich ster­ni­tów odw­łoka.

U sam­ców wspom­niane ster­nity przyj­mują cha­rak­te­ry­styczny układ, a ostatni z nich ma nie­wiel­kie roz­miary (Fot.8A). U samic nato­miast ule­gają one zro­śnięciu – ufor­mo­wany zostaje duży ter­mi­nalny ster­nit (Fot.8B).

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.8 – Różn­ice w budo­wie zakończe­nia odw­łoka u kara­czana mada­ga­skar­skiego; A – samiec, B – samica; bia­łym kon­tu­rem wyróżn­iono budowę ostat­nich ster­ni­tów

Jeśli cho­dzi o rozm­na­ża­nie, to u kara­cza­nów mada­ga­skar­skich (podob­nie jak u innych gatun­ków tro­pi­kal­nych) sprzyja mu wzrost wil­got­no­ści śro­do­wi­ska po uprzed­nim jej spadku. Samce pro­wa­dzą między sobą prze­py­chanki, co ma na celu zdo­by­cie względów samic. Kara­czany te są jajo­ży­wo­rodne - jaja roz­wi­jają się w ootece zawie­ra­jącej do kil­ka­dzie­siąt jaj. Larwy po wyklu­ciu są kar­mione spe­cjalną wydzie­liną wytwa­rzaną przez samicę i w począt­ko­wym eta­pie życia cho­wają się pod nią, a matka broni ich przed zagro­że­niami. Larwy w cza­sie wzro­stu prze­cho­dzą wylinki, powięk­sza­jąc swoje roz­miary i w końcu osiąga­jąc doj­rza­łość płc­iową.

Cie­kawą wła­ści­wo­ścią opi­sy­wa­nych kara­cza­nów jest ich zdol­ność do wytwa­rza­nia dźw­ięków. Owady te potra­fią dosyć gło­śno syczeć – robią to by odstra­szyć napast­ni­ków, w cza­sie zalo­tów i gdy są prze­stra­szone. Syki wydają zarówno samce, jak i samice. Z tego powodu w kra­jach anglo­języcz­nych bywają nazy­wane „syczącymi kara­lu­chami” (ang. his­sing coc­kro­ach).

Mecha­nizm wyda­wa­nia takich dźw­ięków jest zasta­na­wia­jący. Co prawda dosyć liczne owady mają zdol­ność wytwa­rza­nia zróżn­i­co­wa­nych odgło­sów, ale robią to naj­czę­ściej na dro­dze stry­du­la­cji, czyli poprzez pocie­ra­nie o sie­bie czę­ści ciała. W ten spo­sób nie da się jed­nak wytwo­rzyć syczących dźw­ięków. Owady, jak wia­domo, nie posia­dają płuc ani strun gło­so­wych, a ich układ odde­chowy jest oparty o tchawki. Są one roz­ga­łęzio­nymi rur­kami o ścia­nach wzmoc­nio­nych chi­tyną. Otwie­rają się na zew­nątrz po bokach ciała owada poprzez przet­ch­linki. Wew­nątrz ciała roz­ga­łęziają się coraz bar­dziej, aż do mikro­sko­pij­nych zakończo­nych ślepo i wypełn­io­nych pły­nem tra­cheol. W ten spo­sób tlen zostaje dopro­wa­dzony bez­po­śred­nio do każdej komórki ciała sta­wo­noga. Wymiana gazowa zacho­dzi na styku cien­kich ścian tra­cheol z błoną komórek.

Tu wła­śnie tkwi roz­wiąza­nie spo­sobu wyda­wa­nia dźw­ięków przez kara­czany. Owady kur­cząc odpo­wied­nie mięśnie powo­dują gwałt­owne wypch­nięcie powie­trza z sys­temu tcha­wek poprzez przet­ch­linki, co skut­kuje pow­sta­niem syczącego odgłosu. W pow­sta­wa­niu dźw­ięku biorą udział jedy­nie spe­cjal­nie przy­sto­so­wane przet­ch­linki [8].

Wszyst­kie opi­sane obser­wa­cje są niesz­ko­dliwe dla owa­dów i mogą być pow­ta­rzane wie­lo­krot­nie. Dłu­gość życia kara­cza­nów mada­ga­skar­skich w dużej mie­rze zależy od tem­pe­ra­tury śro­do­wi­ska – 6-8 mie­sięcy w postaci mło­do­cia­nej, 6-12 mie­sięcy jako owady doj­rzałe. Mar­twe osob­niki trzeba usu­wać z hodowli.

Wiem, że wiele osób pod­cho­dzi do tego typu stwo­rzeń z dużymi uprze­dze­niami. Wydają się im one obrzy­dliwe, a może nawet nie­bez­pieczne. Niek­tórzy się po pro­stu boją owa­dów. Moim zda­niem w dużej mie­rze wynika to z nie­wie­dzy. Według mojego doświad­cze­nia więk­szość ucz­niów czy też doro­słych pod­cho­dzi do nich z zacie­ka­wie­niem i często po chwili pada pyta­nie, czy można ich dotk­nąć. Moment ten często jest zacząt­kiem chęci posze­rze­nia wie­dzy, czego sym­bo­lem może być Fot.9.

Ilustracja:

Kliknij, aby powiększyć

Fot.9 – Kara­czan mada­ga­skar­ski na dłoni

Pod­su­mo­wa­nie

Moim zda­niem kara­czany mada­ga­skar­skie mają szansę oddać duże zasługi w edu­ka­cji bio­lo­gii. Mogą pomóc w nauce tema­tów związa­nych z owa­dami, ich budową ana­to­miczną, mor­fo­lo­gią, przy­sto­so­wa­niami do trybu życia itd. Ważny jest też aspekt emo­cjo­nalny – nawiąza­nie przez ucz­niów oso­bi­stej więzi ze świa­tem natury z pew­no­ścią jest czymś na czym powinno nam zale­żeć.

Lite­ra­tura:

Wszyst­kie foto­gra­fie zostały wyko­nane przez Autora.

W powyższym tek­ście doko­nano nie­wiel­kich zmian edy­tor­skich w sto­sunku do wer­sji opu­bli­ko­wa­nej w  cza­so­pi­śmie, w celu uzu­pełn­ie­nia i lep­szego przy­sto­so­wa­nia do pre­zen­ta­cji na stro­nie inter­ne­to­wej.

Marek Ples

Aa